wtorek, 26 lipca 2016

Chiński przemysł stalowy: problem globalny, zagrożenia lokalne

Od ponad dekady międzynarodowe skargi na dumpingowy eksport chińskich wyrobów hutniczych jest stałym elementem doniesień informacyjnych z Państwa Środka. Wprawdzie Chiny systematycznie obiecują ograniczenie produkcji w kontrolowanych przez państwo zakładach, to jednak obietnice te najczęściej pozostają w przestrzeni medialnej i urzędniczych projektach, co wywołuje kolejną falę zagranicznych oskarżeń.

Problem powrócił w ostatnich miesiącach na fali wzrastających cen stali. Ożywienie na rynkach międzynarodowych spowodowało, że nawet te linie produkcyjne chińskich hut, które udało się pod wpływem kryzysu zamknąć, zaczęły być ponownie otwierane.

Chiny są największym producentem stali na świecie. Skala tamtejszej nadprodukcji jest szacowana na około 326 mln ton, co równa się całkowitej rocznej produkcji Japonii, Indii i Stanów Zjednoczonych razem wziętych. Dziesięć lat temu udział chińskich hut w produkcji globalnej wynosił mniej niż 33 %, obecnie jest on na poziomie prawie 50%. Według danych Chińskiego Stowarzyszenia Węgla i Stali, w poprzednim roku krajowe huty przyniosły stratę 64,5 mld CNY.

Prognozy dotyczące popytu krajowego nie są zachęcające. Goldman Sachs szacuje, że w następnych dwóch latach zapotrzebowanie na wyroby hutnicze na rynku krajowym obniży się o 2%, pomimo wzrostu o 1% w tym roku. Jedynym wyjściem dla utrzymania produkcji jest więc eksport. Władze w Pekinie robią dobrą minę do złej gry zaprzeczając oskarżeniom o próby lokowania nadprodukcji stali na rynkach zagranicznych i twierdząc, że huty chińskie produkują przede wszystkim na rynek krajowy. Dla wyraźniejszego podkreślenia tej tezy Pekin oskarżył ostatnio zagraniczne firmy o dumpingowy podbój rynku krajowego i wprowadził dla jego ochrony podwyższone cła. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że najnowsze lipcowe dane rządowego Urzędu Statystycznego potwierdzają wzrost eksportu chińskiej stali.

Problem zalewu rynku Unii Europejskiej przez tanie chińskie wyroby hutnicze był również tematem rozmów na mającym miejsce w tym miesiącu szczycie Europa-Azja w stolicy Mongolii Ułan Bator oraz na poprzedzających go spotkaniach z władzami w Pekinie. Urzędnicy unijni oświadczyli, że bez rozwiązania tego problemu nie będzie możliwe przyznanie Chinom statusu gospodarki rynkowej.

Przemysł stalowy, zdominowany przez wielkie państwowe huty rozmieszczone głównie w północnych (tzw. Rust Belt) i środkowych Chinach, od dawna zmaga się z problemem nadprodukcji. Zwłaszcza w przypadku starszych zakładów, powstałych w jedynie słusznych czasach socjalistycznego rozwoju, traktowanych przez pracowników jako dożywotni żywiciel i opiekun, a przy okazji zakład pracy, modernizacja i ograniczanie kosztów produkcji oznaczałyby zaprzeczenie ich misji społecznej. Nic więc dziwnego, że huty starają się za wszelką cenę unikać takich rozwiązań preferując zaciąganie kredytów w bankach publicznych na pokrycie istniejących długów i podtrzymanie poziomu produkcji na którą jest coraz mniejsze zapotrzebowanie.

Władze w Pekinie z jednej strony próbują zmuszać firmy z sektora węgla i stali do stopniowego ograniczania produkcji, ale z drugiej same z niepokojem rozważają zagrożenia wynikające z masowych zwolnień na obszarach, których rynek pracy jest o wiele mniej dynamiczny niż w południowej części kraju. Ogłoszony w tym miesiącu rządowy plan redukcji mocy produkcyjnych w sektorze węgla i stali zakłada ich obniżenie o 15% do 2020 r. Według szacunków rządowych doprowadzi to do likwidacji 500 tys. miejsc pracy w sektorze, w którym jest obecnie zatrudnionych ok. 4,2 mln osób.

Najnowszym pomysłem Pekinu na rozwiązanie tych problemów są plany łączenia bardziej dochodowych, nowocześniejszych i lepiej zarządzanych zakładów hutniczych z tymi które przynoszą największe straty. To solidarystyczne podejście może jednak doprowadzić do przysłowiowego wylania dziecka razem z kąpielą: nie tylko nie ograniczy w sposób znaczący kosztów produkcji, ale dodatkowo obciąży walczące z kryzysem bardziej efektywne zakłady i pociągnie je na skraj niewypłacalności.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz