czwartek, 14 lipca 2016

Nieruchomości: chwytaj co się da...

Caixin donosi, że ceny działek deweloperskich w badanych pięćdziesięciu ważniejszych miastach chińskich w pierwszym półroczu tego roku wzrosły o prawie 50%. Ten wzrost cen ma miejsce w czasie, kiedy rząd centralny wprowadził znaczne ograniczenia w obrocie ziemią pod zabudowę w największych miastach takich jak Pekin i Szanghaj, bojąc się że spekulacyjne inwestowanie w nieruchomości jeszcze bardziej podniesie ceny mieszkań, i tak już od dawna zaporowe dla przeciętnych Chińczyków. Największym problem jest realna groźba pęknięcia nadmiernie rozdmuchanej bańki inwestycyjnej, co nieuchronnie prowadziłoby do poważnego kryzysu całej gospodarki.

Sytuacja przypomina trochę dylemat jak zjeść ciastko i ciągle mieć ciastko. Spekulacyjne inwestycje w nieruchomości są pochodną upolitycznionych i w dużym stopniu kontrolowanych przez państwo oficjalnych rynków finansowych, a co za tym idzie ograniczonych możliwości inwestycyjnych. Z drugiej strony zyski ze sprzedaży ziemi i obrót nieruchomościami są podstawowym źródłem dochodów budżetowych dla władz lokalnych i napędzają inwestycje publiczne.

Ze względu na rządowe kontrole w Pekinie i Szanghaju, największe wzrosty cen miały miejsce w mniejszych aglomeracjach: Suzhou, Hangzhou, Hefei, Nanjing, Shenzhen i Ningbo.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz