wtorek, 9 sierpnia 2016

Chińczycy grają w piłkę nożną...

Zeszłotygodniowa wiadomość o kupnie słynnego włoskiego klubu piłkarskiego AC Milan przez grupę chińskich inwestorów była najnowszą wśród kilku podobnych doniesień medialnych w ostatnim czasie. Dwa miesiące wcześniej Suning Commerce Group Co. Ltd., wiodący chiński sprzedawca elektroniki i sprzętu AGD, ogłosił przejęcie kontroli nad innym słynnym mediolańskim klubem i odwiecznym lokalnym rywalem Interem Mediolan. W tym samym dniu zakupu klubu z angielskiej Premier League, West Bromwich Albion, dokonała chińska firma Yunyi Guokai (Shanghai) Sports Development Ltd.

Nie były to pierwsze ani też na pewno nie ostatnie zakupy znanych europejskich klubów piłkarskich przez chińskich inwestorów. Perspektywy rozwoju i popularyzacja tej dyscypliny sportu w Chinach zdają się tłumaczyć wzrastającą falę zainteresowania tego typu inwestycjami. Tym niemniej kumulacja zainteresowania w obecnej chwili i zaangażowanie chińskich firm państwowych w przejęcie AC Milan wskazują na to, że futbolowe inwestycje w Europie mają poparcie tamtejszych władz i mogą stanowić część szerzej zakrojonej rządowej strategii inwestycyjnej, w której jak to zwykle bywa, łączone są składniki ekonomiczne z politycznymi.

Chińska firma, która kupiła AC Milan została zawiązana jedynie trzy miesiące wcześniej w niejasnych okolicznościach. Sino-Europe Sports Investment Management Changxing Co. Ltd, zarejestrowana jako spółka z o.o. w maju br. w nadmorskiej prowincji Zhejiang (Chiny Środkowo-Wschodnie) z zadeklarowanym kapitałem 100 mln yuanów (ok. 13,5 mln EUR) jest jednoosobową własnością nieznanego szerzej inwestora Chen Huashan. Chen Huashan w czerwcu założył jeszcze dwie spółki z o.o., wszystkie z siedzibą pod tym samym adresem. Prezes zarządu owej spółki, Li Yonghong, był głównym negocjatorem kontraktu z włoskim Fininvest, dotychczasowym właścicielem klubu. W negocjacjach Sino-Europe Sports był wspierany przez państwowy fundusz inwestycyjny Haixia Capital i inne rządowe spółki, a przy zawieraniu umowy zobowiązał się do dokapitalizowania klubu na kwotę 350 mln euro w przeciągu trzech lat.

Dziwić może zakup słynnego klubu przez małą spółkę nieznanego inwestora prywatnego, ale jej wsparcie przez państwowe firmy wiele tłumaczy. 11 kwietnia br. władze w Pekinie opublikowały wytyczne mające do 2050 r. uczynić z Chin futbolową potęgę na skalę światową. Plany rządowe zakładają, że do 2030 r. męska drużyna piłkarska powinna stać się wiodącą ekipą regionalną, a reprezentacja kobieca światową. Nie bez znaczenia dla opracowania tych planów był fakt, że obecny prezydent ChRL, Xi Jinping, jest wielkim sympatykiem futbolu i wielokrotnie dawał temu wyraz w oficjalnych wystąpieniach.

Pomimo wielkiego potencjału futbolowego, Chiny do tej pory znane były głównie z afer hazardowych wstrząsających co pewien czas krajowymi rozgrywkami, kiedy na światło dzienne wypływały dowody ustawiania wyników meczów na masową skalę. Na arenie międzynarodowej męska reprezentacja dostarczała jak do tej pory więcej rozczarowań niż powodów do dumy, czy oznak stabilnego rozwoju.

Kilka miesięcy temu chiński rząd postanowił obarczyć się odpowiedzialnością za zmianę tego stanu rzeczy i szczegółowo zaplanować drogę do futbolowego sukcesu. Czyżby zakupy europejskich klubów były nieodzowną częścią tego planu ? Czas to pokaże, ale wydaje się, że rządowi planiści nie wzięli pod uwagę faktu, że o pięknie futbolu decyduje jego nieprzewidywalność i mało kto chce wracać do czasów, kiedy gra ta była definiowana jako rywalizacja 22 zawodników, z której zwycięsko zawsze wychodzą Niemcy.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz