wtorek, 27 września 2016

Giełda w Hongkongu przygotowuje się na dominację chińskich inwestorów

Wolniejszy rozwój gospodarczy w Chinach, trudności z restrukturyzacją gospodarki i rządowe próby zaradzenia temu „jak zwykle” poprzez większe inwestycje publiczne i dotacje dla przedsiębiorstw państwowych, skutkują nadpodażą pieniądza, deprecjacją yuana i coraz mniej atrakcyjnymi opcjami inwestycyjnymi na krajowym rynku. Z poparciem władz, albo i bez niego, chińskie firmy starają się temu problemowi zaradzić inwestując za granicą. Oprócz spektakularnych zakupów pakietów kontrolnych znanych firm o zasięgu globalnym, możliwości zagranicznych inwestycji stają się coraz szersze dzięki powoli liberalizowanemu przez władze dostępowi do zagranicznych rynków kapitałowych.

Giełda w Hongkongu jest nie tylko najbliższą z grona globalnych potentatów, ale co nie bez znaczenia, również najbardziej uzależnioną od chińskich inwestycji. Hongkong od dawna jest miejscem, gdzie przy przejrzystych regulacjach prawnych i możliwości swobodnego przepływu kapitałów, firmy chińskie poszukują międzynarodowych kapitałów na rozwój i oferują zagranicznym inwestorom zaangażowanie w chiński rynek z pominięciem restrykcyjnych przepisów krajowych.

W ostatnim czasie giełda w Hongkongu zaczęła być postrzegana przez chińskich inwestorów jako alternatywa wobec giełd krajowych. Hongkong coraz bardziej staje się miejscem, gdzie z pominięciem restrykcyjnych przepisów krajowych chińskie firmy szukają chińskich kapitałów, a chińscy inwestorzy lepszych okazji inwestycyjnych.

Do funkcjonującego od 2014 r. kanału inwestycyjnego łączącego wybrane spółki na giełdach w Hongkongu i Szanghaju, dojdzie jeszcze w tym roku długo oczekiwane połączenie Shenzhen-Hongkong. Kanał Szanghaj-Hongkong cieszy się jak do tej pory o wiele większym zainteresowaniem chińskich inwestorów niż zagranicznych funduszy, podobnie jak w przypadku przygotowań do otwarcia drugiego.

Obecnie udział inwestorów chińskich w obrotach giełdy w Hongkongu ocenia się na dziesięć procent, a inwestorów instytucjonalnych z Europy i Stanów Zjednoczonych na dwadzieścia pięć procent. Bank inwestycyjny holdingu UBS przewiduje, że za trzy lata kapitały chińskie będą stanowiły już jedną trzecią obrotów, a inne szacunki wskazują nawet na pięćdziesiąt procent za pięć lat.

Trudno w tej chwili dokładnie przewidzieć skutki, jakie dla giełdy w Hongkongu przyniesie taka zmiana proporcji.

Najbardziej oczekiwanym pozytywnym rezultatem przyszłej dominacji kapitału chińskiego na giełdzie w Hongkongu powinno być znaczące zmniejszenie różnic w notowaniach tych samych lub podobnych spółek pomiędzy giełdami krajowymi i Hongkongiem. Do tej pory wycena spółek na giełdach krajowych nierzadko kilkakrotnie przekracza notowania w Hongkongu.

Te różnice kursowe mogą stać się w szybkim czasie jednym z zagrożeń dla hongkońskiej giełdy, jako że będą one generowały napływ spekulacyjnego kapitału chińskiego poszukującego szybkich zysków. Zwłaszcza że chińscy inwestorzy znani są z bardziej agresywnego i krótkoterminowego sposobu inwestowania na rynkach kapitałowych, a także zwracają o wiele większą uwagę na bieżące trendy rynkowe niż na analizę fundamentalną spółek.

Spekulacyjny charakter chińskich inwestycji może być największym zagrożeniem dla małych spółek notowanych na hongkońskiej giełdzie, tym bardziej że to właśnie one mają największe różnice kursowe względem giełd krajowych i stanowią dla poszukiwaczy okazji najbardziej atrakcyjny segment rynku. Z drugiej strony, chińskie kapitały mogą pomóc tym małym firmom zmniejszyć problem niewystarczającej płynności obrotu, który jest jedną z bolączek tamtejszej giełdy i ma bezpośredni wpływ na ich niskie notowania.

Statystycznie akcje na giełdach chińskich zmieniają właściciela osiem razy częściej w porównaniu do Hongkongu. Takie strategie inwestycyjne skutkują nie tylko zwiększonymi obrotami, ale również większą zmiennością kursów i dają więcej okazji do niezgodnych z prawem zachowań typu insider trading.

Obawy związane z przeniesieniem do Hongkongu chińskich wzorców inwestycji giełdowych mogą jednak być znacznie przesadzone, nie uwzględniają bowiem ich przyczyn: standardy związane z przejrzystością transakcji na giełdach chińskich i hongkońskiej znacznie się różnią na niekorzyść tych pierwszych. Stabilne regulacje prawne i bardziej rozbudowana oferta instytucjonalna będą miały również pozytywny wpływ na kształtowanie nawyków nowych inwestorów z Chin.

Obawy pojawiają się również po stronie chińskich inwestorów, bo dla wielu z nich możliwość inwestowania w Hongkongu oznacza potrzebę zaznajomienia się z nowymi uwarunkowaniami. Dla przyzwyczajonych do rządowego nadzoru inwestorów, brak limitów spadków dziennych i innych zabezpieczeń jest sporym wyzwaniem. Giełda w Hongkongu ma również swoją historię skandali, niezgodnych z prawdą raportów giełdowych oraz rozmaitych prób oszukiwania inwestorów i wpływania na kurs akcji. Organizowane przez doradców inwestycyjnych kursy zaznajamiające z praktyką inwestowania na giełdzie w Hongkongu i sposobami na uniknięcie problemów cieszą się w pobliskim Shenzhen coraz większym zainteresowaniem.

W oczekiwaniu na zwyżki kursowe, które mają być rezultatem szybkiego napływu nowych chińskich kapitałów po otwarciu kanału inwestycyjnego Shenzhen-Hongkong, wiele hongkońskich funduszy inwestycyjnych zaczęło się do tego przygotowywać poprzez poszukiwania, analizę i zakupy akcji tych mniejszych spółek, które w ich ocenie będą atrakcyjne dla nowych inwestorów.

Obawy związane z przyszłością giełdy w Hongkongu koncentrowały się do tej pory na coraz większej konkurencji ze strony giełd chińskich. Ubiegłoroczne wstrząsy na giełdach w Szanghaju i Shenzhen odbiły się wprawdzie na rynkach globalnych, ale spowodowały że przy mającej coraz więcej problemów gospodarce chińskiej, deprecjonującym się yuanie i restrykcyjnym nadzorze władz nad krajowymi rynkami kapitałowymi, giełdy krajowe będą potrzebowały o wiele więcej czasu żeby realnie zagrozić pozycji Hongkongu. Optymiści uważają nawet, że chińskie kapitały odpływające z giełd krajowych tchną nowe życie w tamtejszą giełdę.

Hongkong do tej pory uzależniony był od międzynarodowych kapitałów, które łatwo odpływały w trudniejszych czasach przyczyniając się do zwiększonego ryzyka wahań kursowych. Dla kapitału chińskiego Hongkong jest rodzajem „bliskiej zagranicy” i ryzyko jego odpływu na inne rynki kapitałowe jest o wiele mniejsze. O ile oczywiście rynek krajowy nie zacznie oferować ciekawszych okazji inwestycyjnych...

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz