środa, 7 września 2016

Wzrasta udział chińskiego eksportu w handlu międzynarodowym

Zmniejszający się od pewnego czasu chiński eksport stanowi zarówno powód do niepokoju o możliwe „twarde lądowanie” tamtejszej gospodarki jak i zachętę do reform strukturalnych mających wzmocnić rolę usług i konsumpcji wewnętrznej. Tymczasem problemy chińskiego eksportu są w dużej mierze spowodowane globalnym spowolnieniem tempa rozwoju gospodarczego, a co za tym idzie zmniejszeniem skali handlu międzynarodowego.

Na tle innych krajów chiński eksport radzi sobie o wiele lepiej niż można się było spodziewać. W ostatnich latach pojawiło się wiele zagrożeń dla utrzymania przez Chiny roli największego eksportera świata, takich jak: wzrastająca konkurencja ze strony innych rozwijających się gospodarek, szybko wzrastające płace chińskich robotników i ich równie szybko zmniejszająca się liczba. Pomimo tego, Chinom nie tylko udało się utrzymać, ale nawet zwiększyć swój udział w handlu globalnym z 12,9% w 2014 r. do 14,6% w 2015. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego sięgających 1980 r. zeszłoroczny udział Chin w handlu międzynarodowym jest najwyższym odnotowanym.

W warunkach globalnego spowolnienia zmniejszenie liczbowe chińskiego eksportu, od wielu lat stanowiącego dla wielu państw podstawę do wysuwania oskarżeń o destabilizację ich bilansów handlowych, nie ma przełożenia na zrównoważenie eksportu z importem. Chińska gospodarka w dalszym ciągu odnotowuje znaczne nadwyżki eksportu i nic nie wskazuje, żeby ta sytuacja miała się szybko zmienić.

Chińska ucieczka przed konkurencją eksportową ze strony innych rozwijających się państw przejawia się w przekwalifikowywaniu produkcji na eksport towarów bardziej zaawansowanych technologicznie i mogących sprostać wysokim wymaganiom jakościowym. A to prowadzi do coraz ostrzejszej konkurencji o rynki z eksportem państw wysoko rozwiniętych takich jak Niemcy czy Korea Płd. Staje się to dodatkowym czynnikiem zaogniającym międzynarodowe stosunki gospodarcze i ułatwiającym wysuwanie oskarżeń o rozwój kosztem innych.

Rządowe subsydia dla chińskich producentów zachęcające do inwestycji w sektorach nowych i zaawansowanych technologii powodują, że czołowe firmy światowe, również te produkujące do tej pory w Chinach, mają coraz większe trudności w sprostaniu tej konkurencji.

Polityczny klimat w krajach wysoko rozwiniętych jest obecnie o wiele mniej przychylny procesom globalizacji i dalszej liberalizacji wymiany handlowej, również ze względu na chińską konkurencję. Stanowi to dla Chin poważny problem i zagrożenie, ponieważ ograniczenia w globalnej wymianie handlowej siłą rzeczy będą musiały najbardziej dotknąć największego eksportera. Nie dziwi więc systematyczne nawoływanie chińskiego prezydenta Xi Jinping na zakończonym kilka dni temu szczycie G-20 w Hangzhou do „przezwyciężenia światowych tendencji związanych z protekcjonizmem gospodarczym”.

Wiele z zarzutów pod adresem Chin wydaje się być jednak mocno na wyrost. Wzrost udziałów w handlu globalnym odnotowały w ubiegłym roku również takie państwa jak Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Japonia, Korea Płd., Meksyk i Indie. W pierwszej połowie tego roku odnotowano ponadto liczbowy wzrost eksportu wielu państw Azji Wschodniej.

Przesadą jest również traktowanie chińskich prób produkcji zaawansowanej technologicznie jako faktu dokonanego. W swojej większości chińscy producenci są dopiero na początku tej drogi, a konkurencyjność na rynkach międzynarodowych ułatwia im bardziej słabnący yuan niż jakościowy skok technologiczny. Tym niemniej niedocenianie konkurencji ze strony chińskich firm, które już wielokrotnie dowiodły że potrafią radzić sobie z przeciwnościami i silniejszymi rywalami, byłoby największym błędem. Chińska konkurencja i chiński eksport pojawiły się nagle i niespodziewanie, ale na pewno szybko nie znikną, więc należałoby się z tym faktem pogodzić i do niego przyzwyczaić.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz