środa, 23 listopada 2016

Najdroższe mieszkania są w Shenzhen

Zgodnie z wynikami raportu E-House China R&D Institute zamieszczonymi w Caixin, mieszkania w Shenzhen przy granicy z Hongkongiem zdobyły niezbyt zaszczytne miano najmniej przystępnych w Chinach. Cena mieszkania w tej południowej metropolii oscyluje w granicach 37-krotnych przeciętnych lokalnych rocznych dochodów. Wskaźnik ten jest aż o 49,4 procenta wyższy od zeszłorocznego.

Na drugim miejscu pod względem wysokich w stosunku do lokalnych zarobków cen mieszkań znalazł się Szanghaj, a na trzecim Sanya, turystyczna stolica tropikalnej wyspy Hainan. Dopiero na czwartym miejscu, ale z bardzo podobnym wynikiem uplasował się Pekin. We wszystkich tych miastach odnotowano ceny mieszkań na poziomie 20 do 22-krotności rocznych zarobków. O znacznej wysokości tego wskaźnika może świadczyć porównanie ze średnią krajową, która wyniosła 7,6.

Wysokie wskaźniki cen mieszkań w stosunku do lokalnych zarobków są często jednym z sygnałów przegrzanego rynku nieruchomości. W państwach rozwiniętych wskaźnik ten utrzymuje się zazwyczaj na poziomie 7-6 punktów.

W przypadku Shenzhen przeciętny pracownik musi poświęcić wszystkie swoje dochody na przestrzeni prawie całego swojego życia zawodowego, żeby być w stanie uzbierać na zakup mieszkania.

Nadmiernie rozgrzane rynki nieruchomości nie są w Chinach zjawiskiem nowym, a obecna fala wzrostów cenowych rozpoczęła się po złagodzeniu restrykcji rządowych dotyczących warunków zakupu nowych mieszkań we wrześniu 2014 r. Restrykcje te miały na celu uspokojenie rynków nieruchomości w owym czasie, a potrzeba ich ponownego zastosowania powróciła szczególnie wyraźnie w tym roku, przy gwałtownie wzrastających cenach mieszkań w największych chińskich miastach. Według danych China Index Academy zebranych w 100 największych miastach kraju, przeciętna cena mieszkania wzrosła we wrześniu o 16,64 procenta w ujęciu rocznym.

W początkach października władze lokalne w dwudziestu dwóch dużych miastach, przynaglane przez rząd w Pekinie, zdecydowały się na zaostrzenie wymagań dla kredytów hipotecznych oraz wprowadzenie ograniczeń administracyjnych dotyczących zakupu mieszkań, takich jak wymóg lokalnego zameldowania.

Bank Centralny w tym samym czasie zorganizował spotkanie z dyrektorami największych banków, starając się wyperswadować im „zbyt łatwe” udzielanie kredytów hipotecznych.

Wprawdzie lokalne rynki nieruchomości w mniejszych miastach cierpią na nadpodaż nowych mieszkań i zastój na rynku spowodowany zbyt dużymi inwestycjami na fali boomu w nieruchomościach, ceny mieszkań w największych ośrodkach nie wykazują oznak tendencji spadkowych. Tamtejsze nieruchomości nadal uważane są za jedne z najatrakcyjniejszych opcji inwestycyjnych w sytuacji, gdy spowalniająca gospodarka nie dostarcza zbyt wielu ciekawych alternatyw, lokalna waluta słabnie, a podtrzymywana przez dyrektywy rządowe zakrojona na szeroką skalę akcja kredytowa, w zamierzeniach władz mająca pobudzić gospodarkę, powoduje dostatek pieniądza na rynku.

Taka sytuacja nie wróży dobrze planującym zakup mieszkania „przeciętnym pracownikom” w takich miastach jak Shenzhen, Szanghaj czy Pekin, a ostatnio odnotowane wskaźniki przystępności cen prawdopodobnie nie osiągnęły jeszcze swojego pułapu.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz