piątek, 13 stycznia 2017

Niemcy najbezpieczniejszym krajem dla chińskich inwestycji zagranicznych

Piątkowy (13 stycznia) dziennik hongkoński South China Morning Post (SCMP) omawia raport pekińskiego Institute of World Economics and Politics afiliowanego przy Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, dotyczący bezpieczeństwa chińskich inwestycji zagranicznych.

Na pierwszym miejscu rankingu obejmującego 57 krajów znalazły się Niemcy, a za nimi rynki anglosaskie: Nowa Zelandia, Australia i Stany Zjednoczone. Pierwsza dziesiątka zestawienia składa się w całości z gospodarek wysokorozwiniętych. Na drugim końcu znalazły się kraje doświadczające wyjątkowo niestabilnej sytuacji społeczno-gospodarczej: Angola, Irak, Ukraina i na ostatnim miejscu Wenezuela, w której dalsze utrzymywanie się przy sterach państwa obecnych władz zależy właśnie od finansowego i politycznego poparcia rządu w Pekinie.

Pomimo dużego wysiłku propagandowego chińskich władz pragnących przedstawić inicjatywy i projekty infrastrukturalne związane z tzw. Nowym Jedwabnym Szlakiem jako kluczowe rozwiązania ułatwiające globalną wymianę handlową i podtrzymujące dynamikę chińskiego rozwoju, raport pekińskiego think-tanku umieszcza nisko większość krajów kluczowych dla tego programu wskazując na ich niestabilność gospodarczą i potencjalne problemy ze spłatą kredytów.

Institute of World Economics and Politics sporządził swój coroczny ranking już po raz czwarty, a na czołowych i ostatnich miejscach nie zaszły w tym roku w porównaniu do ubiegłego poważniejsze zmiany .

W opracowywaniu rankingu było branych pod uwagę 41 parametrów, wśród których największą wagę posiadały: główne wskaźniki rozwoju gospodarczego, zdolność spłaty zadłużenia i relacje bilateralne z Chinami.

Największy spadek wśród krajów rozwiniętych odnotowała Wielka Brytania (z miejsca trzeciego na ósme), co jest oczywiście związane z Brexitem i przedłużającą się niepewnością dotyczącą zasad funkcjonowania tej ważnej gospodarki poza strukturami Unii Europejskiej. Stany Zjednoczone spadły z drugiej pozycji na czwartą również z powodów politycznych, czyli niespodziewanego triumfu Donalda Trumpa w ostatnich wyborach prezydenckich, który w kampanii posługiwał się wyjątkowo często i ostentacyjnie anty-chińską retoryką.

Chiny stały się w ostatnich latach nie tylko drugą po Stanach Zjednoczonych pod względem wielkości gospodarką świata, ale również drugim największym międzynarodowym inwestorem. Na koniec 2015 r. wartość chińskich inwestycji zagranicznych wyniosła 1,09 bln USD. Większość z nich dotyczyła rynków rozwiniętych. Inwestorzy z Państwa Środka ulokowali m.in. 40,8 mld USD w Stanach Zjednoczonych, 28,3 mld USD w Australii, 20 mld w Holandii i 16,6 mld USD w Wielkiej Brytanii.

Wartość chińskich inwestycji zagranicznych dokonanych w pierwszych jedenastu miesiącach 2016 r. wyniosła aż 161, 7 mld USD i znacznie przewyższyła całościowe wyniki za 2015 r. (118 mld USD), według danych chińskiego Ministerstwa Handlu.

Po bezprecedensowym zeszłorocznym wzroście wartości lokowanych za granicą kapitałów, spowodowanym zarówno rządowymi zachętami do inwestowania w zaawansowane technologie dla sprawniejszej modernizacji krajowej gospodarki, jak też i szukaniem zagranicznych alternatyw inwestycyjnych ze względu na spowolnienie gospodarcze i słabnącego yuana, nowy 2017 rok najprawdopodobniej nie będzie już pod tym względem tak spektakularny i według oceny naukowców z pekińskiego instytutu najprawdopodobniej powróci do poziomów z 2015 r. Związane jest to przede wszystkim ze znacznym zaostrzeniem przez chińskie władze regulacji dotyczących wymiany walutowej i zagranicznych transferów pieniężnych oraz zakrojonymi na dużą skalę wysiłkami administracyjnymi mającymi na celu powstrzymanie ucieczki kapitałów.

W gospodarkach wysoko rozwiniętych takich jak Stany Zjednoczone, Australia i Niemcy dał się w zeszłym roku zauważyć wzrastający opór polityczny i nieufność wobec chińskich inwestorów. Oskarżenia o sponsorowane przez władze w Pekinie i podyktowane celami strategiczno-militarnymi próby przejęcia zachodnich firm dysponujących zaawansowanymi technologiami były najważniejszymi przyczynami kilku spektakularnych odmów zatwierdzenia tych akwizycji przez miejscowe agencje regulacyjne.

Ze swojej strony, chińskie władze również kierują szereg oskarżeń wobec tamtejszych inwestorów pragnących ulokować swoje kapitały za granicą. Nieaprobowane oficjalnie inwestycje są określane jako „nieracjonalne”, szkodliwe gospodarczo i społecznie oraz łamiące obowiązujące prawa i regulacje.

W tej niesprzyjającej dla międzynarodowych inwestycji atmosferze wzrastającego protekcjonizmu ekonomicznego, chińscy inwestorzy będą zmuszeni jeszcze więcej wysiłku włożyć w wypracowywanie przyjaznych i bliskich relacji z politykami i urzędnikami zarówno wewnątrz kraju, jak i za granicą. Upolitycznianie decyzji inwestycyjnych nie będzie jednak służyło ani zwiększaniu innowacyjności i efektywności, ani też dobru konsumentów.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz